Boli, nawet bardzo. Jednak trzymam się znakomicie. Nie pokazuje tego jak cholernie boli, żyję chwilą. Wstaję uśmiecham się, jem śniadanie pędzę do szkoły, daję z siebie wiele cały czas z pogodną miną. Wracam rozmawiam. Kładę się na łóżko, wkładam słuchawki w uszy i wtedy dotyka mnie brak Ciebie, tęsknota i dziwna rzeczywistość. Po dłuższym czasie uświadamiam sobie, że nie warto. Wstaje by żyć dalej i znowu pędzę w napiętym grafiku i w masie pozornie trudnych spraw.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz